Zawsze łatwiej jest coś zepsuć niż potem to naprawić i tak samo jest w przypadku dziury ozonowej.
Na początku lat 70 zauważono problem zmniejszenia się ilości ozonu w atmosferze pod wpływem freonów i parę lat później umieszczono freon na liście związków chemicznych niebezpiecznych dla środowiska naturalnego. Jednak umieszczenie freonu na liście związków chemicznych niebezpiecznych dla środowiska naturalnego nic konkretnego nie przyniosło. Ilość freonu stale w podobnym tempie zwiększała się w atmosferze.
Na szczęście przełomowym było wydarzenie z roku 1982 kiedy to dr Joe Farman odkrył na Antarktydzie Zachodniej całkowity zanik ozonu w ozonosferze. Wtedy postanowiono przystąpić do uchwalenia umów międzynarodowych, które miały zobowiązywać do ograniczenia produkcji środków niszczących ozon.
Pierwszą taką umową międzynarodową był Protokół Montrealski, który podpisało 31 państw w tym również Polska. Zakładało się w nim 50 procentowe zmniejszenie produkcji freonów w ciągu 13 lat czyli do 2000 roku. Dzięki takiemu rozwiązaniu widać zmniejszenie tempa wzrostu freonów w atmosferze. Od 1990 roku Polska jest również członkiem Konwencji Wiedeńskiej w sprawie ochrony warstwy ozonowej. W myśl tej konwencji zakazuje się produkcji freonów i importu zagranicznych urządzeń chłodzących zawierających freony.
Również w produkcji kosmetyków i dezodorantów przestaje się stosować freony. Mimo, że zauważamy wiele starań w dążeniu do zmniejszenia dziury ozonowej to jeszcze nadal w wielu państwach w lodówkach znajdują się freony oraz możemy spotkać dezodoranty w aerozolach. Na szczęście starania, które obserwujemy przynoszą efekty chociaż jeszcze przez wiele lat nad naszą planetą będzie wisiała dziura ozonowa. Nie tak łatwo odbudować coś co zostało w znaczącym stopniu zniszczone.